czwartek, 9 października 2014

WIBO WOW Granite Sand nr 5 - swatches & review

Hejka :)
Post nr 1 to recenzja lakieru WIBO WOW Granite Sand nr 5.
Jak widać po ostatnich recenzjach szaleję z lakierami Wibo, to fakt... Ale cóż mogę na to poradzić, skoro te buteleczki są takie piękne i jak tylko wchodzę do Rossmana, to zawsze jakaś musi mi wskoczyć do koszyka??? za 6-7 zł tyle szczęścia - znacie to? Bo ja tak :) Wcześniej zakochiwałam się w drogich markach, marzyły mi się nowe opiki czy esiki, teraz już mi przeszło, bo za cenę jednej buteleczki OPI mogę mieć kilka naszych rodzimych lakierów. A w ostatnich sezonach przyznam szczerze, że nasi producenci zaczęli się konkretnie starać - takiej oferty nie mają nawet światowe marki lakierowe. Poza tym są pod ręką i nie trzeba tygodniami czekać, aż jakiś ulubieniec lakierowy do nas dotrze (albo nie dotrze, co też mi się nieraz przytrafiło).
Ale wracając do tematu... Nowa kolekcja Granite Sand... hmm.. naczekałam się na nią w moim Rossku. Wreszcie przyszła, więc nie mogłam sobie odmówić zakupu choćby jednej buteleczki. Decyzja - biorę nr 5. Jest to jasnobeżowy piasek z pomarańczowo-szaro-brązowymi drobinkami. Moje pierwsze skojarzenie? Piasek znad Bałtyku z kruszonym bursztynem. To określenie według opisuje ten lakier najdokładniej, zresztą zerknijcie na fotki:
 



 
I jak dziewczyny? Czy według Was to nie nasz bałtycki piasek?
Według mnie jest świetny:) Może nie koniecznie na wszystkie paznokcie, ale mam już kilka pomysłów na zdobienia z tym lakierem w roli głównej (więc pewnie nie raz zagości na moim blogu).
Jeszcze kilka słów "technicznych":
Cena 7,29 za 8,5 ml. Butelka - jak na fotach, czyli jak to ostatnio wszystkie od Wibo. Krycie - max 2 warstwy, po jednej jest już całkiem ok, ale na fotkach mam 2 warstwy - celowo, bo chciałam na zdjęciach dobrze uchwycić jego fakturę. Zmywanie takie sobie - jak to z piaskami... ale generalnie bez większych problemów. Wytrzymałości jak zwykle nie przetestowałam, ale tego typu lakiery są dość odporne na odpryskiwanie, a co więcej nawet gdy zdarzy im się gdzieś uszkodzić, można zupełnie niewidocznie domalować w miejscu odprysknięcia - łączenia przy piaskach i tak nie widać...
 
Oki, co do tego piaseczku to tyle. Wracam za chwilkę z krótkim postem, w którym będzie można zobaczyć też tego cudaka jako dodatek
Pzdr
Kasia