środa, 12 listopada 2014

Brokat ze stemplami i moje najnowsze nabytki :)

Hej wszystkim!

Znowu trochę zaniedbałam bloga, ale zrzucę to na fakt, że akcja z oszustami podającymi się za Rossmanna mocno mnie zdenerwowała i postanowiłam choć troszkę przyczynić się do pokrzyżowania im szyków... Cieszę się, że coś to dało - sądząc po odezwie na FB przynajmniej setka osób nie padła ofiarą oszustów dzięki mnie. Nieskromnie przyznam, że bardzo mnie ten fakt cieszy... Oszustom mówię stanowcze NIE!!!
 
Ale koniec z nieprzyjemnymi rzeczami, pora wrócić do tego, co uwielbiam :) Przez ostatnie dni nie próżnowałam. Udało mi się zmalować to i owo... ale po kolei.
 
W sobotę moja córa miała półmetek w technikum, na który zostałam wkręcona do opieki... moje dziecko to ma za dobrze ze mną. Było sporo pracy przed i cała nocka z głowy, ale najważniejsze, że półmetek wypadł super i dzieciaki się zabawiły (w miarę grzecznie, jeśli można tak powiedzieć o 17-latkach;). Nie bardzo miałam przed wyjściem czas na paznokciowe malowanki, ale nie mogłam przecież wyjść z gołymi pazurkami (chyba mnie już znacie;). Stanęło zatem na ekspresowym zdobieniu brokat + stemple:
 



Do mojego mani użyłam przepięknego brokatu Color Club Magic Attraction - wystarczyły 2 cieniutkie warstwy. Następnie czerwonym Orly Forever Crimson wykonałam stemple - użyłam płytki m73 ze sklepu Born Pretty Store. Na wierzch dodałam jeszcze top caot, żeby nieco wygładzić powierzchnię paznokci (brokat nieco haczył). Całość zajęła mi jakieś 15 minut, w sam raz, żeby zdążyć:)
Mani nosiłam do poniedziałku rano bez żadnego uszczerbku. Później jednak pognałam do Rossmanna, gdzie trwa promocja 1+1 i musiałam wypróbować moje nowe nabytki. Nie mogłam przegapić takiej okazji, zwłaszcza, że zrobiłam już sobie listę życzeń i mogłam ją wreszcie zrealizować. Oto, co udało mi się kupić:
 

W sumie to kupiłam wszystko z mojej listy + dokupiłam 2 topy (ostatnio rozbiłam ukochane Seche, więc to tak na pocieszenie). Wydałam 40 zł - chyba nie za wiele jak na tyle dobrego :))
Na razie zakupów w Rossku mam dość, ale przypominam - promocja trwa do 19.11 - drugi kosmetyk kolorowy jest gratis (tańszy lub w tej samej cenie).
Po powrocie z Rosska czekała też na mnie niespodzianka - przyszła wreszcie paczuszka z Born Pretty Store, a w niej moje urodzinowe zamówienie:


Nie wiem, kiedy to wszystko przetestuję. Płytki są przepiękne, karuzelki pełne cudeniek, a sondy wreszcie w różnych rozmiarach. Raj na ziemi... tylko od czego zacząć?

Może jakaś podpowiedź? Co chciałybyście zobaczyć w pierwszej kolejności?
Czekam na sugestie, a tymczasem zmykam. Wrócę za niedługo i pokażę, co tam ostatnio zmalowałam (muszę tylko zrzucić fotki)
Buziaki,
Kasia