czwartek, 22 stycznia 2015

Nail Stamping Challenge - Week 2: Black & White

Hej dziewczyny!

Masakra o jakiej ja porze piszę posty... Będzie szybko i na temat, bo przydałoby się wreszcie położyć. A że jestem już spóźniona z prezentacją tego zdobienia, to muszę to zrobić i kropka.
Więc jak w tytule - tydzień drugi projektu stemplowego Lory - tym razem w kolorach B&W:
 





Jak zobaczyłam, jakie kolorki mają być w tym tygodniu, to od razu wiedziałam, że na pierwszy ogień pójdzie płytka od B. Loves Plates B.03 Mind Blown. Pomysł był - białe tło i psychodeliczne wzorki. OK i tu się zaczęły schody... Pomalowałam paznokcie białym lakierem i ostemplowałam czarnym, a tu MatMaja pokazuje swoje mani na FB;) I co? No i to, że wybrałyśmy niemal te same wzorki. Ale że pora była już konkretna (czyli moja prawie normalna - gdzieś tak po północy;) stwierdziłam, że na zmianę nie mam już ochoty. Robienie fotek standardowo zostawiłam sobie na rano, ale pogoda była kapryśna i tak mi się odwlekło do obiadu. Po obiedzie wzięłam aparat i kaput - znowu nie działa. W telefonie aparat wariuje od tych biało-czarny wzorów i kompletnie nie mogę zrobić zdjęć. I tak mi zeszło prawie do wieczora. Tymczasem przed spankiem odpalam aparat - a ta cholera działa. Ot, taka złośliwość rzeczy martwych. Ale myślę sobie - jest nadzieja, foty zrobię rano. I prawie mi się udało, tylko dwudniowe mani - no same wiecie - idealne już nie było... Wniosek z tej przygody wyciągnęłam taki, że widocznie muszę coś zmienić ;) No i powstało to, co widzicie na fotkach.
Została biała baza, ale tylko na 3 paznokciach. Użyłam niezawodnego białaska Sally Hansen CSM Bleach Babe. A żeby nie było tak monotonnie zrobiłam gradient szarym Avon Nailwear Pro+ P621 i czarnym Sally Hansen CSM Onyx. Później ostemplowałam na czarno, korzystając z płytki od B. Dwa paznokcie po prostu pomalowałam na czarno i wszystko przytopowałam matującym Orly Matte Top. Całość robiona w tempie ekspresowym, bo nie miałam w planach robienia mani o 7 rano... Jak widzicie nie poczekałam, aż stemple porządnie wyschną i nieco mi się rozmazały. Ale cóż, nie zawsze musi być na tip-top... Zrobiłam fotki i popędziłam w świat ;) Po powrocie pomyślałam, że fajnie wyglądałyby tu jeszcze jakieś kwiatki. I tak powstała wersja ostateczna, którą na szczęście już bez przygód udało mi się obfocić :D
 Uff... ale się rozpisałam ;) A miało być krótko...
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i że to, co napisałam ma sens, bo jak to piszę, to już mi się literki same przestawiają na ekranie.
 
Przesyłam buziaki,
Kasia

http://www.nailwonderland.hu/2015/01/nail-stamping-challenge-felhivas.html