niedziela, 11 stycznia 2015

Wiosny mi się chce!!!

Hejka dziewczyny!

Mojego przydługiego niespodziankowego postu nadal nie skończyłam... Dziś wracam z zapchajdziurą i moim dzisiejszym mani w wiosennym klimacie (a co;)
Nieco na szybko postanowiłam dać wreszcie szansę całopaznokciowym naklejkom kupionym w sklepie Born Pretty Store. Wybrałam kwiatuchy i energetyczno-rozweselające kolorki:
 





 
Moja przygoda z naklejkami wodnymi skończyła się całkiem nieźle, mimo mojej wcześniejszej niechęci. Zapewne w dużej mierze to zasługa Madzi, która podpowiedziała mi, jak je łatwo użyć :) Dobra rada: zamiast zanurzania naklejek w wodzie wystarczy zmoczyć bawełniany płatek i położyć na nim naklejkę, która po chwili nadaje się do naklejania. Genialny pomysł - bez niepotrzebnego łapania w wodzie i ryzyka posklejania:)))
Po nałożeniu naklejki wystarczy ją tylko pomalować bezbarwnym topem i poprawić brzegi zmywaczem. I ubranko dla pazurka gotowe. Dosłownie w 2-3 minuty :D
Jak widzicie naklejki mam na 2 paznokciach. Na pozostałych wykonałam gradient lakierami: żółym Zoya Pippa, pomarańczowymi Sally Hansen Xtreme Wear nr 150 Sun Kissed i nr 170 Hot Tamale oraz czerwonym Sally Hansen CSM nr 570 Right Said Red. Na wierzch top i neonowe pomarańczowe ćwieczki też z BPS.
Gdybyście miały ochotę się skusić, to naklejki możecie kupić tu: KLIK, a karuzelkę z ćwieczkami tu:
KLIK. Jeśli macie ochotę na 10% rabatu na przedmioty nieobjęte promocją to zachęcam do korzystania z mojego kodu: XGL91
OK, pierwsze wiosenne mani w tym roku zaliczone:) Postaram się na jutro skończyć mój post, nad którym męczę się kolejny dzień...
Buziaki,
Kasia